Diecezjalny Dzień Wspólnoty

25 marca 1992 r. bullą papieską Totus Tuus Poloniae Populus została utworzona diecezja bielsko-żywiecka. Od samego początku w jej historię wpisywał się Ruch Światło-Życie, mocno zakorzeniony i bogaty w tradycje, zarówno w części krakowskiej, jak i katowickiej.

Moderator

Ksiądz Marcin Aleksy działał w Ruchu od roku 1973, czyli niemal od samego początku – najpierw jako uczestnik, później animator, wreszcie – kapłan i moderator. W momencie ogłoszenia nowej diecezji był proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bierach. Został tam posłany w młodym wieku między innymi ze względu na ośrodek oazowy, który tam się znajdował; wówczas jeszcze w granicach archidiecezji katowickiej. Angażował się mocno w działania tam podejmowane, prowadził rekolekcje oraz dbał o formację animatorów.

Gdy dotarła informacja o utworzeniu nowej diecezji, pojawiła się potrzeba powołania dla niej moderatora diecezjalnego. Kandydatura księdza Marcina Aleksego została zaproponowana przez ówczesnego moderatora generalnego, ks. Henryka Bolczyka, później poparta przez moderatora archidiecezji krakowskiej – ks. Franciszka Chowańca oraz katowickiej – ks. Henryka Markwicę. Spotkała się z aprobatą księdza biskupa Tadeusza Rakoczego i tak ksiądz Aleksy został pierwszym moderatorem diecezji bielsko-żywieckiej. Funkcję tę pełnił do 2014 roku, kiedy to został zastąpiony przez ks. Ryszarda Piętkę.

Pierwszą decyzją podjętą przez trzech moderatorów diecezjalnych był podział ośrodków rekolekcyjnych – na terenie nowo powstałej diecezji znajdowało się bowiem wiele domów wspólnotowych archidiecezji krakowskiej lub katowickiej.

Integracja

Od samego powstania diecezji rozpoczęły się działania służące integrowaniu Ruchu w obu częściach. Próba szukania sposobów stworzenia z nich wspólnego organizmu była dla Moderatora nowym doświadczeniem. „Pochodzę z diecezji katowickiej, zatem w niej byłem już znany – wspomina ks. Marcin Aleksy – natomiast z częścią krakowską musiałem się dopiero zapoznawać. Integrowanie tak silnych ośrodków zawsze jest problemem, bo żadna z części nie może dominować.”

Ruch Światło-Życie spotykał się z otwartością i życzliwością biskupów diecezji bielsko-żywieckiej. Nigdy nie odmówiono obecności na spotkaniu czy dniu wspólnoty, wspierano inicjatywy. Choć nieraz stawiano wysokie wymagania, to z troski o to, by oaza przynosiła owoce, również dla Kościoła lokalnego.

Rekolekcje

W wakacje 1992 roku diecezja bielsko-żywiecka nie organizowała jeszcze rekolekcji we własnym zakresie (odbyły się one w diecezji krakowskiej i katowickiej), zorganizowała je natomiast w roku następnym. Moderator diecezjalny dopilnował, by odwiedzić wszystkie wspólnoty. Spotkania te miały na celu wzajemne poznawanie, integrowanie i pokazywanie, co będzie priorytetem w podejmowanych działaniach. W tamtych czasach w jednym turnusie odbywało się kilkanaście oaz – pod względem organizacyjnym i logistycznym było to ogromne przedsięwzięcie, zwłaszcza że ksiądz Marcin równocześnie prowadził rekolekcje w Bierach i pełnił tam obowiązki proboszcza.

Wówczas zdecydowano, że Dni Wspólnoty będą odbywać się w Bielsku-Białej. Bez względu na to, gdzie grupa przeżywała rekolekcje, była mobilizowana, by przyjechać (nawet później ze Lwowa) i wspólnie przeżywać Eucharystię z księdzem biskupem.

Odpowiedzialni

Kolejnym etapem rozwoju Ruchu Światło-Życie w diecezji bielsko-żywieckiej była formacja animatorów. Wówczas Kurs Oazowy Dla Animatorów był organizowany zimą w rejonach jako dopełnienie Szkoły Animatora. Odbywały się również rekolekcje dla animatorów muzycznych i liturgicznych. Z biegiem czasu KODA było już tylko w Bierach, ale z udziałem 100-140 osób, w tym również oazowiczów z Ukrainy. Ogromnym sukcesem było zorganizowanie pierwszego ORD (Oazy Rekolekcyjnej Diakonii), gdzie zbierali się ludzie dojrzali, animatorzy pochodzący z archidiecezji krakowskiej i katowickiej. To właśnie oni zaczęli budować pierwsze diakonie – najpierw pojedyncze osoby, następnie całe zespoły; początkowo na stopniu diecezjalnym, później również rejonowym. Równolegle cały czas budowano wspólnotę między kapłanami, by spotykać się i dzielić zadania; z czasem pomogło w tym wspólne seminarium.

Rozwój

Ruch w tamtych czasach był bardzo liczny: dwa-dwa i pół tysiąca osób, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt turnusów. Zaangażowanie świeckich było mniejsze, diakonie nie były jeszcze rozbudowane, a jednak z Bożą pomocą dzieło powoli się dokonywało. Bardzo liczne były wspólnoty parafialne – niektóre nawet ok. 300 osób. Najsilniejszymi ośrodkami były bielskie wspólnoty: Leszczyny, Aleksandrowice, Złote Łany, Osiedle Karpackie. Tak samo jak w przypadku rekolekcji Moderator odwiedzał wszystkie wspólnoty, by poznawać, integrować i ustalać wspólne cele.

Z czasem Ruch zaczął się przeradzać w działanie wspólnotowe, diakonijne. Dzieło rosło, ludzie dorastali, nie tylko wiekowo, ale i – przede wszystkim – mentalnie.  Oaza to żywy organizm – gdy jedne osoby rezygnowały, pojawiały się nowe.

„Jeśli w tamtych czasach ktoś chciał być bliżej Boga w Kościele, najczęściej do trafiał do oazy.” – mówi ks. Marcin Aleksy – „Dzisiaj tych możliwości wyboru jest mnóstwo, wśród których Ruch Światło-Życie jawi się jako ten, który stawia wysokie wymagania, oczekuje zaangażowania, formacja trwa dłuższy czas. Trudno się dziwić, że w oazie ludzi jest mniej w czasach, w których zdolność do podejmowania deklaracji na dłuższy czas jest coraz mniejsza. Serce chciałoby więcej ludzi, bo widzi się jak dużo dobrego daje Ruch, ale zostawmy to Panu Bogu. Pilnujmy charyzmatu, nie odpuszczajmy wymagań. Ci , którzy  będą chcieli bardziej radykalnie pójść za Jezusem w Kościele, znajdą swoje miejsce. Ruch się nie przeżył, ta propozycja jest wciąż aktualna.”

 

Marta Kolber

na podstawie wspomnień ks. Marcina Aleksego