Wtedy nadszedł czas gdy małżonkowie przed Najświętszym Sakramentem mogli sobie na wzajem podziękować, a potem wzajemnie się przeprosić. Każde wypowiedziane słowo podziękowania, każde wypowiedziane słowo przeproszenia były niczym tchnienie, niczym powiew wiatru, który zdmuchuje, rozwiewa nagromadzony pył, kurz. Czułem jak nasze relacje małżeńskie odżywają, stają się znowu świeże, nabierają kolorytu. Czułem wewnętrzną radość, pokój i bliskość Boga. Wierzę, że to uświadomienie sobie stanu naszego małżeństwa i relacji między nami, a potem odświeżenie więzi małżeńskiej było możliwe dzięki obecności Boga, dzięki jego bliskości. Chwała Panu!

Mariusz

W ostatnie wakacje byliśmy z mężem na rekolekcjach pt. "Miłość małżeńska może być piękna", opartych na modlitwie Tobiasza i Sary. Wielkim odkryciem dla mnie było to, że modlitwa małżeńska ma moc egzorcyzmu, większe znaczenie ma modlitwa małżeńska niż jakakolwiek wspólnotowa, ponieważ ta pierwsza wyrasta z sakramentu. Po tych rekolekcjach jeszcze bardziej umocniło się nasze pragnienie wierności tej modlitwie (chociaż to "zobowiązanie" najlepiej nam wychodziło). W naszym małżeństwie doświadczaliśmy tego, że wspólna modlitwa dawała nam siłę, poczucie jedności, otwartości na siebie i Boga. Dlatego, te rekolekcje były dla mnie umocnieniem, potwierdzeniem tego co już odkryłam, zbliżeniem się do siebie: Bóg-mąż-ja. A świadectwo męża utwierdziło mnie w przekonaniu, że Bóg ma swój czas i sposób dotarcia do człowieka.

Agnieszka