Tańce, trening czy oaza?

artykul pazdziernik4

Piątkowy wieczór. Dla większości jest to czas imprez albo pełnego relaksu z książką czy dobrym filmem. Wreszcie chwila, żeby odpocząć po całym tygodniu pracy i nauki. Można znaleźć chwilę na rozwijanie swoich pasji: trening piłkarski, tańce, kurs językowy… Zaczyna się upragniony weekend…

My oazowicze funkcjonujemy inaczej. Piątkowe popołudnie i wieczór spędzamy na spotkaniu oazowym. Jest nam z tym całkiem dobrze, chociaż czasem może nieco zmęczeni udajemy się do salek katechetycznych. Pomimo tego słychać jednak wesoły gwar zebranej młodzieży. 

 

Ktoś z zewnątrz może zadać pytanie: dlaczego oni tam przychodzą? Po raz kolejny odmawiają przyjaciołom spotkania w piątek. Coś ich niewątpliwie omija. Może rezygnują z tańców w piątkowe wieczory. Przekładają korepetycje z matematyki na inny, już i tak bardzo intensywny dzień. Dlaczego? artykul pazdziernik5

Na oazie robimy wiele różnych rzeczy. Formacja w małych grupach, Msza Święta, spotkania ogólne, śpiew, tańce integracyjne, adoracja, weekendowe wyjazdy, wieczory filmowe, wyjścia na pizzę, organizowanie jasełek, włączanie się w życie parafii… Staramy się konkurować z różnymi zajęciami dodatkowymi. Chodzimy i zapraszamy młodzież po szkołach, robimy plakaty, organizujemy spotkania integracyjne. Zachęcamy wyjazdami, pizzą i zabawami. Jasne, tak trzeba. Mało który czternastolatek przyjdzie na oazę, bo opowiemy mu o adoracjach i wspólnej Eucharystii, to normalne.

Jednak jeśli ktoś wybiera kurs językowy to jego celem jest nauka języka. Jeżeli pozna tam wspaniałych ludzi, będzie świetnie. Jeżeli ktoś chodzi na tańce to jego celem jest zabawa oraz doskonalenie swoich umiejętności. Ważny jest dobry zespół, ale to nie najważniejsze. Jeżeli ktoś przychodzi na oazę to jego celem jest dążenie do świętości. Nawet jeśli sam jeszcze o tym nie wie…

Czy chcemy czy nie, to ten aspekt duchowy nas wyróżnia. Może to zabrzmi śmiesznie, ale na dłuższą metę tylko tym możemy konkurować. Niewątpliwie ważni są ludzie. Lubimy spędzać razem czas, bawić się i wygłupiać. To fantastyczne i dobre! Jest to ważny element naszego bycia w oazie. Jednak ludzi i dobrą zabawę da się znaleźć gdzie indziej. Możemy dobrze czuć się w straży pożarnej, grupie tanecznej, drużynie piłkarskiej lub po prostu w paczce przyjaciół. To niewątpliwie nie to samo co wspólnota, ale dla kogoś może stać się jej substytutem. artykul pazdziernik3

Oczywistym jest, że trzeba to wszystko wyważyć. Mamy przecież we wspólnocie osoby, które wiedzą po co się spotykają, ale i takie, które muszą to jeszcze odkryć (często nie ma to związku z etapem formacji!). Myślę, że jednak warto to pokazywać: Cieszę się, że dobrze się tu czujesz, ale to nie najważniejsze. Naszym celem jest coś innego. Nie dobra zabawa, lecz dążenie do świętości, stawanie się Nowym Człowiekiem. Poprzez służbę, modlitwę i trwanie we wspólnocie.

Wszystkich tych elementów potrzebujemy: zarówno tych bardziej, jak i mniej duchowych. Wspólna rozrywka czy wycieczki też są ważne i cenne. Warto się jednak zastanowić co nam w harmonogramie wypada. Ile w miesiącu mamy pogodnych wieczorów, a ile adoracji? Czy faktycznie spotykamy się w te piątki, by we wspólnocie dążyć do zbawienia? Wreszcie: po co ja przychodzę na oazę?

Wspólnota przede wszystkim powinna być miejscem, które wspomaga nas w drodze do zbawienia. Wtedy warto podjąć trud przyjścia na spotkanie, nawet kosztem przyjemności. Warto też zawalczyć o drugą osobę i powiedzieć jej: Przyjdź, tu chodzi o coś ważnego. Obyśmy tylko zawsze mogli z czystym sercem tak powiedzieć…

Justyna Bulowska