Seminarium Odnowy Wiary ma na celu odnowić więź z Panem Bogiem. Składa się na nie codzienna osobista modlitwa oraz cotygodniowe spotkanie we wspólnocie. Spotkanie kształtują trzy elementy: katecheza, dzielenie się w małych grupach życiem i modlitwą ostatniego tygodnia, oraz wspólna modlitwa. Seminarium zakłada, że prowadzący je sami wcześniej w nim uczestniczyli i mają stałe doświadczenie modlitwy, nie tylko indywidualnej ale i wspólnotowej, dlatego jego prowadzenie jest jednym z kolejnych zadań stawianych przed diakonią modlitwy.

SOW to tzw. rekolekcje domowe (przeżywa się je w domu). Czas trwania jednej sesji seminarium wynosi 10 tygodni, na które składa się 10 spotkań (wspólna modlitwa, dzielenie się Słowem Bożym w małej grupie oraz konferencja związana z tematem danego tygodnia).

Ważnym elementem tych rekolekcji jest codzienne spotkanie ze Słowem Bożym - na każdy dzień przygotowano do rozważenia konkretny cytat z Pisma Świętego, korelujący z tematem danego tygod

 

 

 

 


 

 

SEMINARIUM ODNOWY WIARY  - 2009r.

 

świadectwa

 

Świadectwo Katarzyny i Bogdana

Do udziału w Seminarium Odnowy Wiary zachęcili nas nasi przyjaciele, którzy wcześniej w nim uczestniczyli. Dla nas było oczywiste, że chcemy go przeżyć razem, jesteśmy małżeństwem od 25 lat i nasza droga do Pana Boga zawsze była wspólna. Nie zastanawialiśmy się, rozpoczynając trwające 10 tygodni Seminarium, jak znajdziemy na to czas. W pewnym momencie wydawało nam się. że już nie podołamy i trzeba będzie przełożyć na inny bardziej dla nas dogodny termin.. Jednak Pan Bóg wiedział co robi i nie znaleźliśmy się tam przypadkiem. Zresztą już na pierwszym czy drugim spotkaniu usłyszeliśmy, że u Pana Boga nie ma przypadków i napewno jest to miejsce dla nas tu i teraz.

Katarzyna :

Dziękuję przede wszystkim Panu Bogu za ten czas, który był mi dany. Był to dla mnie czas wielkiej próby - zastanawiałm się czy podołam, ciągła walka z lenistwem, z ogarniającym mnie zniechęceniem, czasem z "byle jakością". Większość rzeczy, które usłyszałam na konferencjach była mi znana, często sama mam okazję mówić do innych na te tematy, jednak jak sama nazwa wskazuje jest to Seminarium Odnowy Wiary, a więc obudzenie na nowo i przypomnienie najważniejszych w naszym życiu prawd. Ja się nie muszę ich uczyć, ja mam je na codzień na nowo odkrywać w swoim życiu. Życie wiarą nie może być rutyną, Wiara musi być ciągle żywa, a żeby taka była musi się karmić Słowem Bożym. To właśnie było główną treścią Seminarium. Dlatego wiedziałam , że mimo, iż bardzo mi się nie chce, muszę wytrwać, bo to jest mi bardzo potrzebne, to da mi siły do dalszej pracy nad sobą i chętnego podejmowania zadań, do których mnie Pan Bóg każdego dnia powołuje.

Był to piękny czas odkrywania na nowo pięknej miłości Pana Boga, tego, że kocha właśnie mnie, że nie wybrał mnie przypadkowo i ma wobec mnie plan, którego realizacja w głównej mierze zależy ode mnie. Starałam się otworzyć na działanie Ducha Świętego i nadal się staram. Chciałabym bardzo, aby spotkanie ze Słowem Bożym stało się dla mnie chlebem powszednim, bez którego nie da się żyć i o to walczę każdego dnia pokonując lenistwo i własny egoizm. Mam zapewnienie od Pana Boga, że jeśli będę przyzywać Jego imienia On będzie mnie prowadził i ja w to głęboko wierzę. W czasie Seminarium otrzymałam jeszcze jeden wielki dar od Pana Boga - Pokój w sercu. Od długich miesięcy modliłam się o Boży pokój, ciągle byłam niespokojna, zdenerwowana, szukałam nie wiadomo czego. W czasie modlitwy wstawienniczej, pomimo tego, że nie wspomniałam nic na ten temat, usłyszałam słowa "Mój Pokój rozlewam w twoim sercu...." Był to czas uzdrowienia i pragnę, aby ten Pokój trwał we mnie wiecznie - na razie trwa. Chwała Panu !

Bogdan:

Od dwudziestu lat wraz z moją małżonką Kasią kształtujemy nasze życie w Domowym Kościele. Chciałem napisać "nasze życie duchowe", ale po przemyśleniu napisałem "nasze życie", gdyż Domowy Kościoł wpływa na wszystkie dziedziny naszego życia.

Kiedy moja żona zaproponowala mi żebyśmy przeżyli razem Seminarium Odnowy Wiary, pierwszą moją myślą było "czy aby na pewno ja tego potrzebuje". Szczególnie, że w tym okresie nałożyło się mnóstwo obowiązkow, związanych z praca oraz z posługą w Domowym Kościele. Jednak refleksja była taka, że może właśnie to pozwoli mi lepiej poukładać swoje obowiązki i pomoże stworzyć listę priorytetów w moim życiu.

Przez kolejne 10 tygodni starałem sie wypełniać zalecenia i wskazówki przewodników duchowych, którzy wprowadzali nas w kolejne zagadnienia dotyczące naszej duchowosci i wiary. Udało mi się to, co zawsze było moim marzeniem - codzienny namiot spotkania, na którym starałem się odkryć kolejną prawdę życia duchowego. Pokazało mi to, że jestem w stanie zachować systematyczność i trwałość w moich postanowieniach. Bardzo silnym przeżyciem było przyjęcie Chrystusa jako osobistego Pana i Zbawiciela, a zwłaszcza indywidualna modlitwa kapłana nad każdym, kto zdecydował się to uczynić. Wreszcie największym przeżyciem była modlitwa o wylanie Ducha Świętego z prośbą o jego dary połączona z modlitwą wstawienniczą.

Jestem przekonany, że czas przeznaczony na SOW, był czasem który otrzymałem od mojego Pana, abym mógł lepiej Go poznać, zaprzyjaźnić się z Nim oraz trwać w Jego miłości, którą oferuje mi każdego dnia. Mogę zaświadczyć, że czas ten nie był stracony, a wszystko co mogłem w tym czasie zrobić to nic w porównaniu z tym, co otrzymałem podczas spotkania z Kimś, kto mnie kocha i tak bardzo pragnie mojej miłości. Każdemu chciałbym polecić takie spotkanie i przeżycie jakie było moim udziałem. Chwała Panu !

 

 

Ewa:

To wielka łaska być zaproszonym na ucztę Pańską. Zwłaszcza jeśli po niej Duch Święty uczy nas jak otwierać codziennie drzwi Chrystusowi. A nauka była trudna. Codziennie gdy około godziny 20 wracałam do domu pojawiała się pokusa – jestem zbyt zmęczona żeby dziś czytać Słowo Pana. I jak patriarcha Jakub zmagał się z Aniołem (Rdz. 32, 25-33), tak ja toczyłam walkę z własną słabością. Jest to trudna walka. Duch Święty pozwalał mi codziennie zwyciężać,-kazał mi otwierać Pismo i wypełniać przykazanie „Słuchaj Izraelu”. Mało tego, potem jeszcze odczuwałam potrzebę zapisania refleksji z przeczytanego Słowa.

A wylanie Ducha Św. to zbyt głębokie uczucie, żeby je prosto opisać. To był dotyk Boga. Poprosiłam o trudny dar, który bez łaski Pana byłby niemożliwy do poproszenia. Chwała Panu!

 

Jola:

Na Seminarium chciałam uczęszczać już w zeszłym roku, ale nie miałam towarzyszki, chodziłam na modlitwy, ale w pełni nie uczestniczyłam. Usłyszałam, że końcem września rozpoczynają się kolejne spotkania i od razu zaczęłam poszukiwania bratniej duszy. Znalazłam. Była nią Ania. Rozpoczęłyśmy razem swoje rekolekcje z Duchem Świętym.
W pracy przy rozmowie wyszło, że chodzę na spotkania do Serca P.J., koleżanki podśmiechiwały się pod nosem...
Przez spotkania przypomniałam sobie moje młode lata, kiedy chodziłam w swojej rodzinnej parafii na spotkania Grupy Apostolskiej, więcej niż zwykle się modliłam, czytałam najpiękniejszą księgę - Pismo Św. W ostatnim dniu po Wylaniu Ducha Św. wróciłam do domu radosna, świadcząc o tym co przeżyłam synowi i mężowi. Czuję się inaczej niż przedtem, spokojniej. Nie wiem co będzie mi dane, ale chcę przyjąć to, czym mnie obdarzy Pan. Kocham Cię Panie i pragnę, aby zawsze tak było. Tyś mój Bóg jedyny i nie ma innego. Mam nadzieję, że Pan uzdrowi we mnie wszystko to, co wymaga jeszcze uzdrowienia. Jestem wdzięczna Panu Bogu za dar bycia na Seminarium, podczas którego mogłam doświadczyć troski o mnie i moje nawrócenie.
Chrystus zesłał Ducha Św. na Apostołów, aby jego dzieło zbawcze kontynuowane było na ziemi, aż do skończenia świata. Amen. Chwała Panu!

Wincenty:

Dla mnie był to czas szczególny... kiedy dowiedziałem sie o SOW od razu wiedziałem, że bede chciał wziąć w nim udział...

potrzebowałem tego - umocnienia w wierze, ale też światła, co mam czynić, jaki jest Boży plan wobec mojego życia...

od początku wiedziałem że Bóg przyjdzie ze swym słowem... proroctwo było "mocne" i bardzo osobiste...

wierze, że hojnie obdarował mnie darami swego Ducha, których odkrycie dopiero przede mną... za to wszystko chwała Panu!

 

 


 

 

 

 

SOW - 2008 r. / świadectwa

 

 

Seminarium Odnowy Wiary to dla mnie czas specyficzny. Od kilku już lat posługiwałem bowiem na różnego rodzaju wyjazdach bardziej w roli animatora niż uczestnika. Tym bardziej właśnie Seminarium mogłem potraktować jako swoistego rodzaju rekolekcje – moje rekolekcje – w których ja jestem uczestnikiem.

Pan Bóg pozwolił mi na nowo odkryć i doświadczyć poprzez konferencje, modlitwę i spotkania w grupach, że jestem Jego umiłowanym synem, że mnie kocha bezgranicznie, pomimo moich grzechów i słabości. Posyłając swojego Syna na świat, dzięki Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu, dał mi nadzieję, że moje życie nie jest stracone i ma swoją wartość.

I co najważniejsze: Pan Bóg przez Swoje Słowo dał mi do zrozumienia, niejako przypomniał o rzeczy najprostszej – mianowicie, że jest On dumny ze mnie jako mężczyzny i chce codziennie przygarniać mnie w swoje ramiona. Chwała Panu!!! - Tomek, lat 30

Mam na imię Iwona i jakiś czas temu Pan Bóg dał mi łaskę uczestniczenia w Seminarium Odnowy Wiary. Od kilku lat jestem animatorem Ruchu Światło-Życie, popularnie zwanym "oazą" i pewne rzeczy związane z Panem Bogiem i wiarą są dla mnie oczywiste. Jednakże w czasie tego Seminarium moja wiara rzeczywiście uległa pewnemu "odnowieniu".

Pan Bóg przypomniał mi o Jego miłości do mnie. Choć w swoim życiu nie raz już słyszałam "Pan Bóg Cię kocha", to jednak nie zawsze doświadczałam tej Jego miłości albo raczej, nie zawsze zdawałam sobie z niej sprawę. Bóg przypomniał mi, że jestem "Jego umiłowaną córką" i że On czuwa nade mną i widzi mnie zawsze i wszędzie. Jego wzrok nie jest jednak wzorkiem strażnika, który sprawdza czy postępuję dobrze, czy źle; to jest raczej wzrok kochającego taty, który się troszczy o losy swojej córki. Doświadczenie niesamowite i napełniające moje serce pokojem. Za to doświadczenie, chwała Panu! – Iwona, lat 27

Alleluja!
Dla mnie czas Seminarium Odnowy Wiary był szczególnie ważny w moim życiu duchowym. Doświadczyłam w tym czasie ogromnej i niezmierzonej Bożej miłości. Stanęłam na nowo przed wyborem Chrystusa i na nowi oddałam Mu całe swe życie. Przypomniałam sobie, że jeśli chcę być osobą wolną, to muszę kroczyć tą drogą, którą wybrał dla mnie Jezus, choć ona łatwa nie jest. Wierze w to, że Bóg pragnie mojego szczęścia. Przez cały ten czas towarzyszyły mi słowa z Księgi Izajasza : Ponieważ drogi jesteś w Moich oczach, nabrałeś wartości i ja Cie miłuję.

Minęło 2,5 miesiąca od uczestnictwa w SOW. Jezus w tym czasie dużo pozmieniał w moim życiu. Przede wszystkim jest On cały czas obecny w moim sercu i czyni cuda i te małe i te wielkie. I takiego Pana Boga doświadczam. Boga, który „porwał" moje serce i do szaleństwa rozkochał w Sobie i Boga Miłości, w którym się codziennie zatapiam.  Za ten czas i za to, czego teraz doświadczam. Chwała Panu!! – Sabina, lat 25

Chciałam podzielić się moją radością z czasu przeżywania Seminarium Odnowy Wiary. Było to dla mnie bardzo ważne, że mogłam uczestniczyć w tych spotkaniach. Wprowadziły one świeżość w moją relację z Panem Bogiem, który przemawiał do mnie codziennie przez słowa Pisma Świętego. Kolejny raz pokazał, jak bardzo mnie kocha, jak bardzo chce, żebym przyjęła Jego Miłość, która uzdrawia wszystko. Przez to dostrzegłam kolejne sytuacje, miejsca, które powinnam oddać w moim życiu Jezusowi, które nie są do końca poukładane.

Każdego dnia Bóg mówił coś ważnego i stawiał przede mną wymagania. Codziennie czekałam na moment, kiedy będę mogła spokojnie się pomodlić. Niekiedy trzeba było się o to postarać mimo zmęczenia. Podczas seminarium stale towarzyszyła mi Boża Radość, którą mogłam podzielić się z innymi, a którą również oni dzielili się ze mną. Wiem, że był to czas, którego potrzebowałam. Pan w nim błogosławił, a Duch Święty działał z mocą, ożywiał moją modlitwę i obdarzał swoimi darami. W ciągu tych kilku tygodni mogłam na nowo zachwycić się Panem Bogiem. Chwała Panu! - Ola, lat 24

„Moja miłość to mój ciężar. Mnie unosi ciężar, który dźwigam”. /św. Augustyn/
Od czasu powrotu na drogę z Chrystusem miałam przekonanie, jak kolejno następujące po sobie rzeczy/wydarzenia mają swoją Przyczynę i bliskie było mi poczucie Bożego prowadzenia.

SOW w czasie mojego „dojrzewania” znalazł się w najlepszym dla mnie momencie. Był to czas w „szkole” Ducha Świętego- nauczyciela modlitwy. Czas, kiedy mogłam usiąść u stóp Chrystusa, by wsłuchiwać się w Jego słowo. Czas karmienia się obecnością mojego Mistrza - w Eucharystii i wpatrywania się w Niego - w Najświętszym Sakramencie.

A Chrystus działał cuda. Pozwalając mi na nowo odkrywać siebie. Mnie, jako osobę, człowieka, córkę, siostrę, przyjaciela, animatora; odkrywać swoją słabość i znajdować w tej słabości siłę, w niechlubnej przeszłości, błogosławieństwo i miłość. Wracał mi moją tożsamość, tożsamość Jego ukochanego dziecka. Leczył… delikatnie, lecz nie bezboleśnie odkrywał przede mną prawdziwą „mnie”, w konfrontacji z Nim, jedyną Prawdą.

To był i nadal jest czas walki o mnie. Czas zmagania się z samą sobą, stawania w prawdzie przed sobą i Bogiem. Chrystus – Droga, prowadzi mnie do ciągłego przyjęcia miłości Tego, którego On sam jest najdoskonalszym obrazem, do Ojca. Droga, na której pomaga powstawać z błota grzechu i poczucia winy, zadręczenia i braku przebaczenia. Sama dla siebie byłam najsurowszym sędzią, ale Dobry Bóg w swej cierpliwości wziął mnie za rękę i przeprowadza przez to samoosądzenie… ciągle przeprowadza.

Wielkie jest Jego Miłosierdzie… Upadłam na kolana, przed Miłością, która dana jest darmo. Upadłam z mą słabością na kolana, przed Miłością, która chce mnie kochać… i oddałam siebie tej Miłości. I co dzień się Jej oddaję, co dzień w Jego mocy walczę o wierność tej Miłości, która mnie uniosła. W ogniu Miłości i Prawdy moja wina stała się błogosławiona, a Pan w swej dobroci rozszerzał moje serce, które z każdym uderzeniem coraz bardziej głodne było Jego, Pana mego Umiłowanego, Chleba Żywego i Przedwiecznego, z Nieba zstępującego w mocy Ducha Świętego, któremu chwała na wieki wieków. Amen!

Boże Wielki dziękuję Ci za historię mojego życia, za krzyż codzienności, który dzięki Tobie unoszę. Dziękuję, że tracąc siebie zyskałam tysiąckroć więcej, bo zyskałam Ciebie. Ufam Twemu słowu… Chwała Tobie Słowo Boże! – Magda, lat 24

 

Od wielu już lat należę do „Domowego Kościoła” gałęzi „Ruchu Światło-Życie”. Dzięki tej przynależności i trwaniu w „Kręgach Rodzin”  moje życie diametralnie się zmieniło. Dzięki spotkaniom w kręgach i przeżywanym licznym rekolekcjom moje życie duchowe ciągle wzrasta. Pan Jezus obficie darzy mnie i moją rodzinę niezliczonymi łaskami. Po tym jak wiele Pan Jezus dokonał w moim życiu cóż można jeszcze oczekiwać ?

 

Jednak Pan Bóg jest nieprzewidywalny w swoim działaniu. Przynależąc do „Domowego Kościoła” problemem było dla mnie praktykowanie codziennego namiotu spotkania. Dopiero uczestniczenie w seminarium odnowy wiary i spotykanie się ze słowem Bożym przez 70 dni czasu trwania seminarium  pozwoliło mi docenić wartość tych spotkań i tego co one mi dały.

 

Codzienny już namiot spotkania daje mi bowiem łaskę doświadczać w sposób osobisty jak bardzo Pan Jezus mnie miłuje i jak ogromna jest Jego miłość do wszystkich ludzi. Uświadomiłem sobie, że człowiek nie jest w stanie przyjąć tego wszystkiego co Pan Bóg jest w stanie mu dać. Pan Bóg spala się w ogniu miłości i wylewa ją na wszystkich ludzi. Pragnie abyśmy się do Niego ciągle zwracali, abyśmy Go nieustannie prosili, bo On w swoim miłosierdziu może wszystko. - Piotr Brandys