Odpowiedzialni:

Odpowiedzialność za prowadzenie Szkoły Moderatorki bierze Diakonia Oaz Rekolekcyjnych.

 


O Szkole Moderatorki

Świadectwa uczestniczek


 

O Szkole Moderatorki słów kilka

 

Po raz pierwszy w diecezji bielsko-żywieckiej, w roku formacyjnym 2008/2009, została zorganizowana Szkoła Moderatorki. W ramach pięciu spotkań poruszaliśmy tematy związane z rolą kobiety w Kościele i wychowaniu młodego człowieka. Spotkania miały na celu przygotowanie nas - animatorek, do podjęcia posługi moderatorki podczas rekolekcji wakacyjnych i formacji parafialnej. Kapłanem odpowiedzialnym za duchową formację jest ks. Marek Różycki, a odpowiedzialną  Magdalena Waliczek.

Podczas poszczególnych sesji  („Być kobietą”, „Kobieta, która inspiruje”, „Rola i zadania kobiety w Kościele. Gwiazdy w Kościele”, „Kobieta jako wychowawczyni i liderka w Kościele”), doświadczeniem dzielili się kapłani, psycholog, aktorka, były także zajęcia z wizażu, pedagogiki, pracy z grupą, animacji, udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. Również w każdą niedziele takiej sesji był poruszany temat każdej Diakonii naszej diecezji. Naszą pracę, młodych kobiet, które doświadczeniem swojej wiary mają się dzielić z młodzieżą opierałyśmy o Namiot Spotkania, wprowadzający do tematu poszczególnych sesji, stanowiący był podstawą do wyciągania wniosków, które będą przydatne w posłudze moderatorki. Ukazywał on postawy i konkretne wskazania dla wychowawcy zawarte w Piśmie Świętym i dokumentach Kościoła.

Zwieńczeniem pracy całego roku była Oaza Modlitwy, która odbyła się 22-24.05.2009 w kościele pw. Św. Pawła w Bielsku - Białej.

Owocem tych spotkań jest jedność i chęć współpracy między moderatorkami oraz współodpowiedzialność za całe dzieło Oazy, co było bardzo widoczne podczas przeżytych rekolekcji wakacyjnych. Uczestniczyłyśmy z dużym zaangażowaniem w spotkaniach, cieszyło to, że starałyśmy się być mimo wielu zajęć, odległości jaką trzeba było pokonać aby wziąć udział w sesji.

Był to czas bardzo pracowity i pożyteczny. Mogłyśmy się spotkać, porozmawiać, a także przyjrzeć się samym sobie, przemyśleć naszą kobiecość, jakimi jesteśmy kobietami. Szkoła Moderatorki to był czas poszukiwania, zauważania, dostrzegania i akceptowania w sobie piękna, które nie musi krzyczeć, bo samo w sobie jest piękne. Była to szkoła gdzie Jezus uczył nas łagodności.

Postawa moderatorek była dla mnie bardzo budująca, co motywuje do dalszej pracy. Mam nadzieję, że z Bożą pomocą kolejna szkoła moderatorki, która rozpocznie się w październiku będzie jeszcze lepiej przygotowana i przeżyta - ks. Marek Różycki.

(powrót)

 

Świadectwa

 

Alleluja!

Na początku roku formacyjnego narodził się w moim sercu pomysł, aby podjąć posługę moderatorki w czasie wakacji. Jednak od pomysłu do jego realizacji daleka była droga. Początkowo wahałam się, ale decyzję musiałam i chciałam podjąć jak najszybciej, bo czasu do przygotowania rekolekcji było coraz mniej. Pomimo wielu wątpliwości udało mi się razem z pomocą Ducha Świętego postanowić: jadę na rekolekcje w duchu służby jako moderatorka!

Ogromnym wsparciem była dla mnie, od samego już od początku podejmowania decyzji, Diecezjalna Szkoła Modeatorki, która z jednej strony była dla mnie i jest nadal kontynuacją formacji w Ruchu Światło – Życie, a z drugiej strony swoistym obowiązkiem w obliczu dbania o innych i o samą siebie.

Szkoła ta pomaga mi jeszcze bardziej zrozumieć siebie jako kobietę w relacjach z Panem Bogiem czy innymi ludźmi, zwłaszcza, że w dużej mierze zapewnia ona formację kobiecą, która pomaga w budowaniu współpracy czy więzi we wspólnocie.

Z perspektywy czasu zauważam, że skoro mam wziąć odpowiedzialność za animatorów, uczestników i księdza moderatora również, to powinnam dobrze przygotować się do tego obowiązku we wspólnocie, wspólnocie właściwie zbudowanej z samych kobiet, gdzie mogę porozmawiać na tematy, sprawy, których mężczyźni nigdy nie zrozumieją.

Uczestniczenie w takich spotkaniach oznacza również dla mnie trwanie w jedności ze wszystkimi osobami, które przygotowują rekolekcje, zwłaszcza z dziewczętami, które są moderatorkami podczas wakacji. Jest to, bowiem czas spotkania, poznania osób, które biorą odpowiedzialność za dzieło rekolekcji letnich oraz miejsce podzielenia się doświadczeniem pracy z księżmi moderatorami, animatorami oraz z samymi uczestnikami.

Jest już wrzesień, czas podsumowań i dzielenia się tym, czego się doświadczyło w czasie poprzedniego roku formacyjnego i tegorocznych rekolekcji letnich. Myślę, że Diecezjalna Szkoła Moderatorki pomogła mi wcielić się w rolę moderatorki, a tym samym wskazała mi odpowiedni kierunek działania, postępowania. Oczywiście wiele popełniłam błędów, ale przecież człowiek uczy się poprzez doświadczenia, a czas poprawy siebie w tej roli nadejdzie już w przyszłe wakacje.

Za czas Szkoły Modelatorki, rekolekcji letnich – za ich owoce i czas doświadczenia.

CHWAŁA PANU! - Agnieszka Czerwik

***

Na początku muszę powiedzieć, że zawsze trochę się boję, kiedy jadę na Szkołę Moderatorki. Czego się boję? Trzech dni w babskim gronie J. Oceniania i osądzania, bo ja nigdzie nie posługuję w ciągu roku (tylko w wakacje), nie należę do żadnej wspólnoty tu, gdzie mieszkam, mało angażuję się w życie diecezji (bo bywam tam czasami w weekendy i na święta) i też w związku z powyższym bałam się takiego bycia kimś obcym dla Was.

Szkoła Moderatorki dużo mi pomogła, przede wszystkim miałam okazję przemyśleć moje obecne życie i postawić sobie kilka poważnych pytań, a co za tym idzie stanąć twarzą
w twarz z problemami, z kwestiami, przed którymi mniej lub bardziej świadomie uciekałam. Zasygnalizuję tu tylko moje odkrycia, postawione sobie pytania i obszary życia, nad którymi zaczęłam pracować (często po raz kolejny w moim życiu).

 

  1. Modlitwa.
  2. Bóg w moim życiu – ile miejsca Mu zostawiam? (i dlaczego często to On jest na drugim planie) co jest/bywa od Niego ważniejsze?
  3. Moje patrzenie na siebie, kompleksy i - jako wyjście - wymagająca wysiłku z mojej strony praca nad sobą w tym zakresie, czyli:
    * stanięcie w prawdzie, przyznanie się przed sobą do swoich słabości, przyznanie się, że taka jestem,
    * pogodzenie się z moją osobowością, ze sposobem reagowania na różne sytuacje, ze stopniem otwartości; przyjęcie tego wszystkiego (bez powtarzania sobie, że „jestem beznadziejna”),
    * postawienie sobie pytań i szukanie na nie konkretnych odpowiedzi: co mi się nie podoba w sobie, w moim postępowaniu? Czego sama w sobie nie lubię? Co mnie drażni? Co mogę w sobie zmienić? Co mogę zrobić, żeby to zmienić?
  4. Zobaczenie Boga, dla którego – mimo moich słabości i tak wielu moich odejść od Niego – jestem ważna, Boga, dla którego jestem piękna, Boga, który – mimo moich ograniczeń – wybiera i posyła właśnie mnie
  5. Bardzo mocne dotknięcie Boga w Sakramencie Pojednania i zrozumienie (po raz kolejny), że spowiedź to jedyne lekarstwo, kiedy czuję się świnią albo szmatą, albo mówiąc łagodniej, kiedy jest mi głupio spojrzeć Bogu w oczy, kiedy oskarża mnie moje serce.

Chcę również napisać tu coś w rodzaju „specjalnych podziękowań dla”, bo wielu z tych rzeczy nie odkryłabym sama, bez Waszej pomocy, a czasem było nią jedno zdanie czy krótka rozmowa, która dała mi dużo do myślenia. A zatem…

Specjalne podziękowania dla:
* Jadzi (jeszcze wtedy) F.:
- za to, że jednym zdaniem (którego nie pamiętam dokładnie) otworzyła mi oczy
i uświadomiła, że jeśli oceniam coś w moim życiu jako tymczasowy stan, to moją odpowiedzią na to nie może być przeczekanie. Powinnam raczej się zastanowić nad tym, co mogę zrobić, żeby to zmienić, jak mam postępować w takich a nie innych (nawet tymczasowych) okolicznościach życia.
- za mistrzostwo świata w zwracaniu uwagi, co jest bardzo trudną sztuką (tym razem sobie to zdanie zapisałam ): „Cieszę się, że jest fajnie, ale zaczynamy tracić granicę sacrum.”

I do tego piękne zdanie: „kładę Wam to na serce”.
* Ani G.:
- za stawianie pytań i stawianie wymagań (uczenie stawiania wymagań sobie)
- za przypomnienie o tym, że modlitwa jest oddechem (a ja jakoś ostatnio przestawałam oddychać…)

* Madzi W.:
- za to, że ogarnia to wszystko (bo nie muszę chyba dodawać, że Szkoła Moderatorki bardzo porządkuje wszystkie kwestie formalne i organizacyjne związane z wakacyjnymi Oazami)
i do tego jeszcze ogarnia nas J

* Sabinie:
- za zmobilizowanie mnie do pozbierania tych przeżyć i przemyśleń i do napisania ich

* Wam, kochane Moderatorki:
- za cudowną różnorodność kobiecości!
- za wspólny czas, rozmowy, modlitwę

Na koniec takie dwa hasła-postanowienia, które jakoś wypływają z tego roku, ze Szkoły Moderatorki, z rekolekcji wielkopostnych, z rekolekcji wakacyjnych:
1. Pilnuję siebie: w modlitwie, w systematycznej spowiedzi, w częstszej Eucharystii
2. „Niech mnie ktoś pilnuje”: próba znalezienia wspólnoty, w której mogłabym duchowo wzrastać, środowiska wzajemnego dzielenia się wiarą, pracą nad sobą, świadectwem życia (może byłyby to jakieś spotkania dla tych, co - choć w Krakowie - jednak są z diecezji bielsko-żywieckiej J)

Za te wszystkie odkrycia, postanowienia, spotkania i za Jego łaskę – chwała Panu!

Aleksandra  Tomaszek

 

***

Kiedy zostałam zaproszona, żeby uczestniczyć w spotkaniach moderatorek pomyślałam sobie, z jednej strony, że bycie moderatorką, to chyba nie moja droga, bo przecież moderatorka to ma być kobieta, która trzyma wszystko mocną ręką, ma być zdecydowana, podejmować od razu trafne decyzje, być specjalistką w „dziedzinie Ruchu Światło-Życie”…jednym słowem nie ja. Ale z drugiej strony pomyślałam sobie, że to może jakiś kolejny etap w mojej formacji, który warto przejść, bo pewnie Pan Bóg coś dobrego dla mnie przygotował.

Oczywiście, moja wizja moderatorki została zburzona od razu…a te spotkania pomagały mi przede wszystkim odkrywać siebie, odkrywać we mnie moją kobiecość, to, że jestem powołana do miłości, do opiekowania się innymi, do brania za nich odpowiedzialności, że jestem ważna i piękna w oczach Pana Boga! Że mam inspirować do działania, pokazywać innym, jakie mają możliwości…Odkryłam, że wcale nie muszę być silna i zawsze zdecydowana. Uświadomiłam sobie, że moja wrażliwość wcale nie jest zła. Był to również kolejny krok w akceptacji siebie takiej, jaką jestem. Nie wiem, kto powiedział zdanie podczas naszych spotkań, że moderatorka, to taki „dobry duch” wspólnoty, ale ono bardzo mi pomogło zrozumieć cel tej posługi.

Chciałam się podzielić także jeszcze jednym ważnym odkryciem, mianowicie – kobieta jest ważną częścią Kościoła i ma w Nim konkretne zadanie, że było wiele kobiet, które były ważne w Biblii, i które są częścią historii Kościoła. Wcześniej jakoś o tym nie myślałam…Uświadomiłam sobie, że Pan Bóg wobec każdej kobiety ma poważne plany, tak samo wobec mnie.

Za to wszystko czego doświadczyłam w tym roku, za dar rekolekcji wakacyjnych, podczas których mogłam posługiwać jako moderatorka i skonfrontować teorię z praktyką – Chwała Panu!

Ola Sołtysik
***

Dla mnie uczestnictwo w Szkole Moderatorki było nowym i cennym doświadczeniem.

Myślę, że takie spotkania, które mają na celu formację kobiety są współczesnym dziewczynom, kobietom i mnie samej, bardzo potrzebne. Odkrywanie mocnych i słabych stron mojego charakteru, spojrzenie na potrzeby, uczucia, emocje, było dla mnie niesamowitą i pouczającą lekcją mnie samej. Ten czas był dla mnie wielką podróżą w samą siebie. W miejsca, które były mi od zawsze bliskie, bo moje, choć rzadko odkrywane. A możliwość takiego „odkrycia” dawała właśnie ta nieliczna, kameralna grupa dziewczyn.

Większość z nas miała okazję poznać się już gdzieś wcześniej na drogach formacji w Ruchu, na rekolekcjach, ale nie wszystkie się znałyśmy. A SzK moderatorki dała mi okazję spotkania, poznania, rozmowy,. przyjrzenia się sobie, naszej pracy. I chyba taką potrzebę spotkania i bycia ze sobą wzajem tam odkrywałam.

I za ten czas. Bogu niech będą dzięki!

Magda Bury
***

W minionym roku Bóg uczył mnie bycia Jego dzieckiem. Szczególnie doświadczałam tego we wszelkich wyjazdach związanych z Ruchem, również na SM. Jakkolwiek to brzmi, Pan pokazał mi, że nie jestem dobrą i uładzoną dziewczynką i nie muszę starać się, żeby za taką być postrzeganą. Mam prawo do własnego zdania, do kłótni z Nim i z ludźmi (oczywiście w granicach miłości;), do tupania nogą na to, co mi się nie podoba. Taka szkoła asertywności:) Przedefiniowałam swoją wizję moderatorki- nawet jeśli nie jest ona w 100% słuszna, to na teraz jest mi potrzebna;) Moderatorka, to nie wzór świętości i pobożności (choć te elementy są wskazane;). Moderatorka to CZŁOWIEK! (odkrywcze, prawda?;) Człowiek, kobieta- ze wszystkimi swoimi ludzkimi i kobiecymi przywarami. Z jednością sfery psychicznej, emocjonalnej, seksualnej. Kobieta piękna, która w imię Chrystusa nie boi się niczego! nie boi się działać, nawet biorąc na siebie ryzyko upadku. W końcu Moderatorka, to tylko człowiek:) Ale też aż człowiek. Oblubienica. Niewiasta dzielna, silna i waleczna. Kobieta delikatna...:) Wiem, że z takim podejściem mogę wiele, mogę wszystko. Wszystko z Chrystusem i w Jego imię. Zdjął ze mnie kajdany, które nieświadomie sama na siebie kiedyś nałożyłam. Jemu chwała!

A takim drobniejszym i nie zakończonym jeszcze wątkiem, którego początek widzę na SM jest rozeznawanie mojego miejsca w Kościele. Ale o tym więcej jak się spotkamy. Może do tego czasu więcej się wyklaruje;)

Justyna Rejnat

 

***

Szkoła Moderatorki to był dla mnie czas odkrywania siebie jako kobiety i tworzenia wspólnoty z innymi kobietami które pełnią posługę moderatorki. To był bardzo potrzebny czas i pomógł mi przestać się porównywać z innymi moderatorkami bo ta umie to lepiej a tamta co innego.  Przekierowało się trochę moje myślenie z porównywania siebie na współdziałanie z innymi. Odkryłam i jakoś tak mocno doświadczyłam tego, że jesteśmy w jednej drużynie :) drużynie moderatorek, których posługa jest specyficzna, odróżnia się i jednocześnie dopełnia Diakonie animatorów i moderatora. Przez wspólne spędzanie czasu na modlitwie, zabawie, posiłkach, szkoleniach :) odkryłam bogactwo naszych darów i dlaczego Bóg nas wybrał na te swoje moderatorki, dlaczego wybrał mnie... Odczułam też wsparcie innych osób, które podobnie przeżywają swoją posługę.

Nie zdawałam sobie też sprawy jak bardzo potrzebna jest formacja mnie jako kobiety i jak pięknie można tę kobiecość przeżywać służąc Bogu i Kościołowi. Stanowczo stwierdzam, że współczesny feminizm jest do kitu i dobrze być kobietą a co dopiero moderatorką w służbie Bogu i ludziom :) cieszę się że mogę inspirować, być kreatywną, piękną "gwiazdą w Kościele". Genialny rok, i dobre dzieło, oby się rozwijało na chwałę Pana

Alleluja! :)

Jadzia Wiatrowska
***

Na ostatniej Szkole Moderatorki przed rekolekcjami w 2009r. zostałyśmy wszystkie „przeszkolone” odnośnie formalności na wyjeździe. Przypomnienie, uporządkowanie i usystematyzowanie wszelkich obowiązujących formalności na rekolekcjach było bardzo wartościowe. Jednak chciałabym się podzielić z Wami kilkoma stwierdzeniami, które mocno zakorzeniły się w moi sercu mianowicie:
- „Moderatorkę niech kolana bolą od modlitwy.”
- „Bądźcie jak mamy - kochające i wymagające.”
- „Dziękuj Bogu za gorące serce.”

Bardzo wiele skorzystałam z konferencji na temat „Roli moderatora i moderatorki – ich relacje”. Zostały przypomniane na niej podstawowe różnice między pragnieniem kobiety a mężczyzny, o zaufaniu oraz jedności. Nie zabrakło również miejsca na praktyczne rady, które uważam za bardzo cenne.

Modlitwa wieczorna, na którą przybyli Księża Moderatorzy i Animatorzy, którzy mają posługiwać na rekolekcjach była zaczynem jedności między nami wszystkimi. Za piękny czas modlitwy i dzielenia się wszystkim Osobom bardzo dziękuję.
Chwała Panu!

Basia Dzioba